![]() |
Jest późno, spaliłam stos kartek, uzdrawiałam relacje z bratem.
Rysowałam długo, geste, grube, ciemne, twarde, ciężkie, do momentu, gdy kreski stały się lekkie, zwiewne, przezroczyste. Szkoda mi było palić kartki, bo obraz jaki się wyłonił był piękny.
Z pierwszą kreską zerwał się wiatr, potem deszcz smagał, za oknem huczało, wyło, kłębiło się, usuwałam co niepotrzebne, zbędne, rysowałam długo, ponad 2 godziny, gdy skończyłam na dworze było cicho, psy przestały ujadać. Nie mogłam przestać rysować, to co wewnątrz jest na zewnatrz trudno mi było w to uwierzyć, do dziś.
- Tu w tym pokoju dzieje sie coś, czego nie rozumiem i boję się. To coś złego - Wojtek powiedział
w międzyczasie kładąc się na łóżko.
- To, że się boisz, nie rozumiesz, nie znaczy, że to jest złe - odpowiedziałam.
Z rogu pokoju dało się słyszeć pochrapywanie. Zasnął na łóżku z Sigillą dla mnie, pod.
Kocham moje życie, tak długo czekałam, by żyć tym życiem i stało się dziś, i stało się teraz. Nareszcie.
W małym pokoju na poddaszu, w domu, w magicznym lesie, gdzie psy śpią przy drzwiach jak strażnicy światła jest moje gniazdo. Zmieniam swój świat, zmieniam siebie.
Zdjęcie pochodzi ze strony:
https://www.facebook.com/shamantube/photos/pb.113759895347410.-2207520000.1446798893./657238354332892/?type=3&theater

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz